słonina wieprzowa

Parówki z curry

Bardzo ciężko jest znaleźć na półkach sklepowych parówki bez wzmacniaczy i dobrym składzie. Większość dostępnych odstrasza składem, ilością „mięsa w mięsie”, nie wspominając już o wątpliwym smaku. Dlatego też, postanowiłem spróbować swych sił, na tym polu. Z technologicznego punktu widzenia, mięso na parówki powinno być kutrowane (zblendowane). Jednak w obawie przed spaleniem blendera, postanowiłem mięso przepuścić dwa razy przez sitko fi 2,5 mm. Struktura moich parówek może odrobinę odstaje od tych sklepowych, ale pod względem smakowym są o niebo lepsze.

Krupniok śląski - biały

Jedni lubią krupniok (kaszankę) czarny a inni gustują w białym (bez krwi). Dlatego przygotowałem dla Was  także przepis na krupnik biały. Przepis ten różni się nieco od tego, który znajdziecie w ulotce TRADISMAKU ale jest także bardzo smaczny ale nieco „bogatszy”. Jeżeli lubicie kaszanki  z wkładką wątroby to wystarczy do składu dołożyć 0,5 kg ugotowanej wątroby (0,8 kg surowej) i zmielić ją na sitku o średnicy oczek 10 mm.  

Słoik - Smalczyk z cebulką i majerankiem

Zawsze gdy robiłem domowy smalczyk najpierw słoninę topiłem dodawałem cebulę i przyprawy. Kiedyś postanowiłem uprościć sobie trochę robotę i pominąłem topienie słoniny. Wszystkie składniki załadowałem do słoika i gotowałem je tak samo jak np. kiełbasy (trzykrotnie). Efekt mnie zaskoczył! Smalczyk palce lizać! Spróbujcie a także będziecie mile zaskoczeni!

Moja szynkowa .. z afrodyzjakami

W opisie przyprawy do wyrobów z szynkowara znalazłem taki zapis:  „Mieszanka aromatycznych przypraw i ziół, które w medycynie ludowej określane są afrodyzjakami. Lubczyk, pietruszka, czosnek i inne razem stanowią one ponad 90% zawartości tej mieszanki.”. Postanowiłem sprawdzić czy to jest prawda. Recepturę wziąłem „żywcem”  z tradycyjnej kiełbasy szynkowej ale przyprawy „podłączyłem” z własnego przemyślenia. Efekt, jak ocenili moi domownicy okazał się wspaniały. Ale czy te afrodyzjaki zadziałały ? … to pozostawiam w tajemnicy.

Przepis na świąteczny pasztet z królika

Lato, lato i po lecie – ale najlepsze pocieszenie odnajdziesz … w pasztecie. Upały pożegnały nas już na dobre, babie lato ustępuje miejsca nadchodzącej jesieni. Czas o tyle przyjemny, że kolorowe liście napawają optymizmem przed zimą, a coraz chłodniejsze dni zachęcają do zjedzenia czegoś pożywnego i smakowitego.  Pasztet już dawno nie gościł  na moim stole ponieważ zwykle szykuję go na wyjątkowe okazje. Warto odświeżyć pamięć i rozpieścić podniebienie przed kolejnymi Świętami.  Zachęcam do wypróbowania przepisu, którym zaskakuję moich najbliższych oraz przyjaciół. Mam w rodzinie parę łasuchów, którzy zamiast słodyczy wybierają pasztet pod choinkę lub na wielkanocny prezent.