Na kanapkę

Piersi parzone z curry

Dla urozmaicenia swojego menu postanowiłem zrobić sobie mięsko z szynkowara. W zamrażalniku do zagospodarowania były piersi z kurczaka, więc bez zbędnego zastanawiania się, postanowiłem przerobić je na wędlinę parzoną z szynkowaru. Zamiast soli użyłem już tradycyjnie Pdp Red-Spice pikantnego a jako dodatki smakowe postawiłem na Johna BG i Curry BG. Przyprawy te  idealnie pasują do mięsa z kurczaka, nadając mu orientalny charakter z delikatną nutą cebulową.

Kiełbasa śląska

Kiedyś chyba u każdego na stole dominował właściwie jeden rodzaj kiełbasy – śląska. Dzisiaj nie jest już tak popularna jak kiedyś, ale przyszła mi ogromna ochota aby zasmakować "dawnych czasów". Od razu doszedłem do wniosku, po co kupować skoro można zrobić samemu. Sklepowa kiełbasa śląska jest to kiełbasa parzona i dosyć tłusta. Ja jednak preferuję kiełbasy pieczone, dlatego też moją wersję śląskiej upiekłem i zrobiłem ją stosunkową chudą (w dalszym ciągu jest to jednak wariant kiełbasy swojskiej więc po co robić niepotrzebnie "tłuściochy").  Kiełbasa wyszła przepyszna. Dokładnie  taka jaką zapamiętałem…

Filet z indyka

Szynka, boczek, baleron, schab… łączy je jeden wspólny mianownik: wieprzowina. Po jakimś czasie nawet najlepsze wyroby, po prostu tracą swój wyjątkowy smak i wtedy szukam czegoś innego. Tym razem zamiast drobiowego wyrobu z szynkowara, postanowiłem przygotować coś drobiowego, ale wędzonego. Wybór padł na filet z piersi z indyka. Po przeczytaniu licznych przepisów, rad na różnych forach, postawiłem na prosty i szybki sposób wykonania. Mięsa nie nastrzykiwałem, a jedynie ponakłuwałem siekaczem. Czas peklowania również skróciłem do dwóch dni. Rezultat zaskoczył nie tylko mnie, ale również i innych degustujących. Wędzonka wyszła soczysta, delikatna, nie za słona. W ocenie moich bliskich, niczym nie odstaje od mięs wieprzowych, a według co niektórych jest nawet lepsza. 

Kminkowa podsuszana

Wszystko co dobre… w końcu się przeje. Nie inaczej było i w moim przypadku. Swojskie wyroby wykonuję regularnie, co najmniej raz w miesiącu. W związku z tym przestał to być dla mnie towar „luksusowy” zarezerwowany tylko na święta dwa razy do roku.  Minusem tego jest to, iż przejadło mi się już wszystko co robiłem do tej pory, więc przyszedł czas na inne doprawienie kiełbasy. Sięgnąłem po sprawdzony już Turbo smak An a jako dodatki zastosowałem dużą ilość kminku, oraz dorzuciłem świeżego, gniecionego czosnku z własnego ogródka. Efektem takiego połączenia jest kiełbasa intensywnie kminkowa oraz mocno pikantna (duże dawkowanie Turbo Smak An + świeży czosnek). Pozycja obowiązkowa dla wszystkich lubiących wyrazisty smak kminku.

Wędlina drobiowa z kolorową papryką

Uwielbiam różnokolorowe sałatki i surówki. Szczególnie takie, w których występuje wiele odmian świeżej papryki. Podoba mi się ich charakterystyczny smak i apetyczny wygląd. Pomyślałem więc, że wykorzystam je w wędlinie drobiowej z szynkowara. Dodatkowo chciałem także wypróbować przyprawę paprykową w charakterze dekoracji. Liczyłem na atrakcyjny przekrój, bogaty smak i głęboki paprykowy aromat. I nie zawiodłem się! Wędlina prezentowała się bardzo apetycznie, była pachnąca i co najważniejsze smakowała całej rodzinie.

Kabanosy swojskie

Po dojściu do wprawy w nadziewaniu jelit wieprzowych przyszła kolej na zmierzenie się z jelitami baranimi i zrobieniu swoich pierwszych kabanosów. W porównaniu do jelit wieprzowych jelita baranie są dużo bardziej delikatne i bardzo szybko pękają. Przy nadziewaniu potrzeba dużo więcej cierpliwości i precyzji niż przy jelitach grubych. Polecam zatem zaczynać od robienia grubych kiełbas a dopiero potem próbować swoich sił w starciu z cieniutkimi jelitami baranimi. Podjąłem jednak wyzwanie i ... nie żałuję. Pierwszy raz nie był łatwy ale wysiłek się opłacił. Kabanosy wyszły przepyszne i nadają się zarówno do serwowania na zimno jak również na gorąco. Teraz regularnie goszczą na stole moim oraz mojej rodziny, która ciągle domaga się świeżych „dostaw”...

Polędwica wieprzowa kolonialna „na zimno”

Ostatnio miałem ochotę na trochę „surowizny”, a mianowicie na polędwicę wędzoną w zimnym dymie. Największym wyzwaniem jest zawsze utrzymanie i pilnowanie temperatury wewnątrz wyrobu. Jednak jeśli ktoś korzysta z wędzarni elektrycznych nie jest to już problemem. Do posypki (niektórzy używają nazwy obsypki) polędwicy (schabu wieprzowego bez kości)  użyłem orientalnej, aromatycznej przyprawy PDP VEGA Kolonialna.   

Kiełbasa biała z czosnkiem niedźwiedzim

Po namowach żony, która odczuwała już lekki przesyt wszystkim co wędzone postanowiłem (albo żona postanowiła), żeby zrobić kiełbasę białą parzoną. Długo oponowałem ponieważ nie przepadam za tego typu kiełbasą (chyba że upieczoną na grillu), no ale cóż zrobić jeśli żona brzęczy jak komar nad uchem i nie daje spokoju. Zakasałem więc rękawy i do boju. Długo zastanawiałem się jakich przypraw użyć. W końcu postawiłem na połączenie przypraw Sekretnej z Sułtańską. Wybór okazał się idealny. Połączenie dominującego smaku czosnku niedźwiedziego w "Sułtańskiej" razem z lubczykiem i pieprzem w "Sekretnej" okazało się rewelacyjne. Całości dopełnił smak kolendry łupanej dodanej osobno. Kiełbasa została sparzona i wystudzona więc nadszedł czas na degustację. Zanim sam zdążyłem skosztować żona już pierwsza zdążyła porwać kawałek i ... bardzo jej smakowało. Podsumowując: żona zadowolona więc i ja jestem zadowolony bo mam na jakiś czas święty spokój.

Kiełbasa czosnkowa z pieprzem

Dosyć długo zabierałem się do zrobienia swojej pierwszej kiełbasy. Zawsze kojarzyło mi się to z ogromem pracy (wybranie odpowiedniego mięsa, krojenie, mielenie przyprawianie, nadziewanie itd). Faktycznie całkiem sporo tej pracy jest, ale nie jest to tak skomplikowane jak by się mogło początkowo wydawać. Wystarczy trochę chęci, cierpliwości (szczególnie przy nadziewaniu kiełbas) i dalej jest już z górki. Na „pierwszy ogień” poszła przyprawa Dobry Smak Rozkoszna BG -  mieszanka kilku czosnków z kawałkami pieprzu czarnego i to był strzał w dziesiątkę. Kiełbasa wyszła mocno czosnkowa, pikantna, taka jak kiedyś..

Schab przekładany z czarnymi oliwkami

Wczoraj przygotowywałem mięsa do peklowania przed wędzeniem. Zostało mi całkiem sporo mięsnych skrawków i jeden niewymiarowy kawałek. Jako, że na wyroby z wędzarni trzeba było jeszcze poczekać, a w lodówce było już pusto, należało szybko zaradzić temu aby na śniadanie nie była tylko „bułka z masłem”. W domu lubimy wędlinę przełamaną jakimiś dodatkami typu ser, papryka, ogórek, kukurydza itp. Tym razem, po wczorajszej produkcji koreczków, zostało trochę czarnych oliwek i to na nie padł wybór (swoją drogą wiedzieliście że oliwki to owoc, a nie warzywo?). Jeszcze tylko musiałem dobrać przyprawy, dzieciaki pomogły mi w układaniu i…śniadanie zostało uratowane!!!

Strony