Przepis na słoik "na później"

Dawno temu, gdy w sklepach brakowało konserw na wycieczkę górską trzeba było sobie samemu przygotować prowiant, w taki sposób aby się nie zepsuł. Wówczas zbawienne okazywały się tzw. „weki na gumkę”. Do dzisiaj pamiętam to smakowite mięsko z galaretką na dnie słoja wyciągane harcerską finką… Efektem tych moich tęsknot z młodości jest właśnie ta recepta, którą nazwałem „słoik na później”. Mięso rozpływa się w ustach a ta galaretka na dnie słoika … szkoda mówić, trzeba spróbować !  

Słoik na „później” to mięsko proste, łatwe w wykonaniu i na dodatek smaczne … 

Składniki:
Starałem się tak dobrać składniki aby zmieściły się w 7 słoikach a 280 ml a te słoiki powinny zmieścić się w garnku o średnicy 28 cm (duży garnek o średnicy 40 cm  pomieści 14 szt słoików)

  • 0,5 kg mięsa chudego (łopatka bez kości)
  • 0,75 kg mięsa  tłustego (tłusty boczek)
  • 1 czubata łyżka smalcu (20g) (do podsmażenia cebuli)
  • 3 średniej wielkości (250g) cebule
  • 2 czubate łyżeczki (15g) przyprawy „PdP Smaczuś”
  • 2 czubate łyżeczki (16g) soli kuchennej
  • 3 czubate łyżeczki (22g) przyprawy „Dobry Smak Bekon mix”
  • 7 szt słoików a 280 ml z wieczkami


Sposób przygotowania:
Tym razem swoją kuchenną robotę rozpocząłem nie do mycia mięsa ale od przygotowania słoików

  • Mimo, że użyłem nowych słoików i wieczek umyłem je w gorącej wodzie, postawiłem do ocieknięcia i wyschnięcia.
  • Obrałem cebulę, pokroiłem w plastry i podsmażyłem (bez soli) na smalcu aż uzyskała ona słomkowy kolor
  • Do usmażonej cebuli dodałem mieszanki przypraw  „PdP Smaczuś” i „Dobry Smak Bekon mix”, sól kuchenną, lekko zamieszałem i odstawiłem żeby poczekały sobie na aż przygotuję mięsko.
  • Łopatkę i boczek umyłem pod bieżącą zimną wodą.
  • Całe mięsko oraz usmażoną cebulę z przyprawami zmieliłem na maszynce z użyciem sitka o średnicy oczek 16 mm (można także mięso pokroić w kostkę 1x1x1x cm) , potem całość dokładnie wymieszałem
  • Nałożyłem przygotowany farsz po ok. 200 g do każdego słoika. Tutaj zbawienny okazał się lejek który uchronił mnie od nadmiernego doczyszczania brzegów słoika z zabrudzeń farszem.
    Uwaga, każdy słoik powinien (przed zamknięciem) mieć czysty suchy brzeg.
  • Na dno garnka o śr. 28 cm ułożyłem ruszt z grilla (może być także gruby ręcznik) i włożyłem zamknięte wieczkiem słoiki, garnek napełniłem wodą do wysokości wieczek, zakryłem pokrywą i rozpocząłem podgrzewanie. Uwaga jeżeli masz garnek ten mniejszy o śr. 28 cm to wejdzie do niego tylko 7 szt. słoików (do dużego o śr. 40 cm wejdzie aż 14 szt słoików)
  • Słoiki gotowałem 6 godzin, następnie pozostawiłem je do wystygnięcia w tym samym garnku (i wodzie) do następnego dnia.
  • Słoiki wyjąłem z garnka i schowałem do lodówki.
    Uwaga – ważne! Jeżeli jakieś wieczko okazałoby się niedomknięte (brak wklęsłości) należy wytrzeć brzegi słoika, założyć nowe wieczko i ponownie zagotować przez ok. 1 godziny. 


Porada:
Do jednej z mojej „produkcji” dodałem 100 g drobno pokrojonych suszonych owoców żurawiny (można dać także suszone śliwki). Aby zgadzały mi się proporcje zmniejszyłem ilość tłustego mięsa o te 100 g.
Smak stał się o wiele ciekawszy i zyskał wielu zwolenników wśród moich znajomych.

Wszystkie niezbędne przyprawy i materiały znajdziesz na stronie www.tradismak.pl